Polterabent (czy jakos tak)
.. czyli tłuczneie butelek w przeddzień ślubu. Ślubu oczywiście Górali czyli Jagody i Marcina.
Na takiej własnie imprezie mielismy przyjemnośc pojechać. Smiesznie było i dzeszcz nas zlał, ale przynajmniej tecza była :)
(uczę sie dostrzegac plusy, od dzis w kazdym poscie bedzie optymistyczny akcent :D )
